|
na 5 min. przed...
|
| (03.05.2007.) Wpisał: marcjanna bludzien |
| W ostatnich 2-3 tygodniach mieliśmy, my-maturzyści, bulimiczny wsys edukacyjny... Ale cośmy sie nachapali to nasze! ;] Wkrótce okaże się, jak dzieci reformy oświaty '98 poradzą sobie z tą ponoć prostszą i i łatwiejszą maturą... Zobaczymy czy sprostamy, bo jak wiadomo system nie sprostał, co widać z ciągłych niemalże na gorąco przeprowadzanych zmian. Porównałabym to do karuzeli, na której kręcimy się my, a którą kieruje, wydawać by się mogło nie w pełni władz umysłowych - Roman G. Ale nie o tym miało być. Do napisanie tej notki zainspirował mnie ostatnio przeczytany felieton Magdaleny Srody, która pisze, że z punktu widzenia egzystencjalistów już jesteśmy zwycięzcami, bo mamy cel. A nie każdy na taki luksus może sobie pozwolić. Myślą przewodnią jest sentencja: " Porta semper aperta est " tzn. Brama jest zawsze otwarta. Co w tej chwili zinterpretowałabym tak, że zawsze mamy więcej możliwości, niż nam się wydaje. Dlatego, nie mam sensu traktować matury jako Sądu Ostatecznego, czy też w razie porażki jako jakiejś Apokalipsy naszych marzeń. ...bo brama jest zawsze otwarta. :) |
Pokaż/Dodaj komentarz (3)
|
|
To sum up.
|
| (12.04.2007.) Wpisał: marcjanna bludzien |
| Ostatnio plastikowy kotek, którego dostałam od znajomego na przedmaturalno-maturalne szczęście, złamał obie nogi... Jak powinnam to rozumieć... nie wiem.
Mogę to potraktować jako ostrzeżenie, przestrogę... "ucz się bo nie zdasz!" albo "nie ucz się - i tak Ci się nie uda..."
Myśl jaka przychodzi mi do głowy to taka, że i tak nie mam innego wyjścia jak tylko z pełnosprawnym czy też kulawym kotem
do tej matury podejść i zdać ją najlepiej jak potrafię
- So wish me luck! :)
Wszystkim zdającym maturę (z kulawym kotem albo bez)-
ŻYCZĘ POWODZENIA |
Pokaż/Dodaj komentarz (1)
|
|
Prosząc o naukę(sic!) pokutę i rozgrzeszenie.
|
| (03.04.2007.) Wpisał: marcjanna bludzien |
| Co wolno, a czego nie wolno na 5 min. przed... czyli jakie czyny są surowo zabronione pod groźbą niezdania matury '07?... Pod żadnym, ale to żadnym pozorem nie obcinamy włosów. Nie tylko na głowie, nie usuwamy ich - w ogóle. Nie golimy, nie depilujemy bo kto to wie(!), w którym to miejscu ta wiedza jest, a w którym jej nie ma... Najlepiej zamiast się myć, zacznijmy wietrzyć (wiadomo więcej bezcennego czasu zaoszczędzonego na naukę) Wszystko to tylko po to, żeby potem móc się rozgrzeszyć, za swoją nieudolność. Niby kraj zdeklarowanych katolików, a takie pogańskie wierzenia... |
Pokaż/Dodaj komentarz (2)
|
|
Ja - śmieciarz
|
| (20.03.2007.) Wpisał: marcjanna bludzien |
| Jak myśle o internecie, całym tym zbawieniu, skutku rewolucji technologicznej, to nic innego do głowy mi nie przychodzi, jak tylko powiedzieć o sobie: ja - śmieciarz... Internet to taki jeden, wielki burdel, gdzie pozornie wszystko jest. (jakość tylko ze wszech miar dyskusyjna) Przebijasz się, rozgrzebujesz... i ciężko to czasem nawet nazwać szukaniem igły w stogu siania. Obornik informacyjny. Taka mnie refleksja naszła, przy tworzeniu pracy maturalnej z języka polskiego... Nie szukałam żadnych gotowców, myśle, że w ogóle nie długo przestanę, w taki sposób czegokolwiek szukać (bo bilans zysków i strat jest ujemny). Pozostało mi się zwrócić do sprawdzonych źródeł informacji, takich jak książka. Bo i w głowie więcej z tego zostaje... |
Pokaż/Dodaj komentarz (5)
|
|
Strategia napoleońska
|
| (13.03.2007.) Wpisał: marcjanna bludzien |
| Na 2 miesiące przed matura masz do wyboru, wyjście A: jest to raczej wejście, wybranie jakiegoś bunkru, by przeczekać całe to przedmaturalne napięcie. Należałoby się zaopatrzyć w niezbędne artykuły spożywcze. Tu jednak nie obiecuje, że potem będzie po co wracać... Skoro czytasz dalej, wybrałeś plan B. Postanowiłeś podjąć wyzwanie. Prawie 60 dni to nie jest wcale tak mało... Powinniśmy skupić się na priorytetach. Określić co powinniśmy jeszcze przerobić czy nadrobić z materiału w wybranych przedmiotach maturalnych (w moim przypadku jest to pol., wos i ang., więc nie mam, aż tak wiele do roboty ;) ) Nie każdą date trzeba umieć i nie każde pojecie znać... Wychodzę więc z założenia, że ważniejszy jest zarys ogólny. Na egzaminie ruszy się głową. Pomysli. Mnie osobiście pomogły Markowe Kursy. Wg mnie to był strzał w dziesiątke. Pozwoliły mi określić co umiem dobrze, a co jeszcze nie za bardzo... Prowadzenie zajęć bardzo mi odpowiadało (był i wykład i zadawanie pytań i analiza, w zależności od bloku przedmiotowego). Btw: wybrane przeze mnie kursy dotyczyły wosu i j. pol. Kolejnym moim krokiem było odwiedzienie doradcy zawodowego. Tu odsyłam na strone http://ohpdlaszkoly.pl/ Polecam każdemu kto nie wie kim chce być albo chce się dowiedzieć na czym polega praca w wymarzonym zawodzie... Odwiedziłam MCIZ w Olsztynie , miła obsługa, uzyskałam potrzebne informacje i szcześliwa wróciłam do domku:) cdn. |
Pokaż/Dodaj komentarz (3)
|
|
my grzesznicy i nasze małe grzeszki...
|
| (11.03.2007.) Wpisał: marcjanna bludzien |
| 10 przykazań "uczących się" Zanim zaczniesz naukę, włącz telefon, radio, komputer (zwłaszcza komunikator!) Nie wietrz w pomieszczeniu. Obstaw sie maskotkami, bibelotami wszelkiej maści - wspomnienia z dzieciństwa, wszystko co ma dla Ciebie wartość, musi być blisko. Oświetlenie - jedno główne, może nie oswietli Ci tego co czytasz, ale przynajmniej będziesz wiedział, gdzie masz drzwi, a gdzie okno. Zaproś koleżanki - najlepiej dwie albo trzy (jak będą twierdzić, że muszą już iść, wmawiaj im, że i tak nie masz nic do roboty.) Na myślenie - zapal papieroska albo najlepiej dwa... Jeśli w trakcie nauki poczujesz głód, biegnij szybko do kuchni - to ważniejsze niż głód wiedzy. Nie rób przerw (po takim 4-godzinnym maratonie, na pewno będziesz wiedział, jak się nazywasz) Ucz się w łóżku. (co z tego, że już po 15 minutach, tracisz kontakt nie tylko z czytaną treścią, ale w ogóle z rzeczywistościa.) 10. A najlepiej zrób sobie seans nocny. Nie dla wszystkich noc jest od spania, nie każdy lubi się wyspać... P.s Pozdrawiam i zapraszam do rozszerzenia listy :)) |
Pokaż/Dodaj komentarz (4)
|
|