|
Za pomoc dzieciom na najważniejszym chińskim egzaminie szkolnym
ośmioro rodziców i nauczycieli spędzi w więzieniu od trzech miesięcy do
ośmiu lat.
Wydany surowy wyrok nikogo w Chinach nie dziwi, bo rodzice i
przekupieni przez nich nauczyciele zostali skazani z paragrafu o
złamaniu tajemnicy państwowej.
Kilku ze skazanych to lokalni
urzędnicy z prowincji Zhejiang. Namówili oni jednego z nauczycieli, by
przesłał im faksem pytania ze szkoły w trakcie gaokao - egzaminu
kończącego szkołę średnią. Dobry wynik otwiera drogę do najlepszych
uczelni, a w efekcie do dobrze płatnej pracy.
Gdy tylko z sali egzaminacyjnej napłynęły pytania, do ich rozwiązywania
nieopodal szkoły zasiadło sześciu studentów. Potem sięgnęli po komórki
i przekazali rozwiązania prosto do uszu zdających, wyposażonych w
miniaturowe słuchawki.
W tej samej szkole wykryto jeszcze dwa
przypadki ściągania. Jeden z rodziców umówił się z chłopcem, który
siedział na egzaminie obok jego syna, by za pomocą miniaturowej
aparatury skanował pytania i przesyłał na zewnątrz. Odpowiadało na nie
dziewięciu nauczycieli różnych przedmiotów, wynajętych przez rodzica.
Jeden z nauczycieli zgodził się też za kilkaset dolarów podać
prawidłowe odpowiedzi uczniom. W tym przypadku zawiódł sprzęt - winni
wpadli, bo policjanci usłyszeli podpowiedzi na swych falach.
W
sądzie zapłakani rodzice tłumaczyli, że pokładają wszystkie nadzieje w
jedynym dziecku i nie mogli pozwolić, by mu się nie powiodło na gaokao.
Co roku przystępuje do niego 10 mln Chińczyków. Ten tzw. Wielki Egzamin
poprzedzają trzy lata nieprzytomnego kucia zwanego "piekłem egzaminów".
W Chinach, gdzie system emerytalny jest słabo rozwinięty, troska o
starych rodziców spada zgodnie z tradycją na dzieci. Dlatego zdający
gaokao czuje ogromną presję rodziny i całego otoczenia. To dla niego
palą kadzidła w świątyniach, gotują smaczne jedzenie i wynajmują nawet
pokój w hotelu w pobliżu szkoły, by w przerwie pomiędzy rozwiązywaniem
testów mógł się zdrzemnąć. Sukces przynosi rodzicom chwałę,
niepowodzenie okrywa wszystkich wstydem.
W dniu egzaminu szkoły
otacza policja, a maturzyści składają wcześniej pisemne zobowiązanie,
że nie będą korzystać z podpowiedzi. Nic nie pomaga - co roku
przyłapywane są i skazywane kolejne osoby.
Nie lepiej jest na
egzaminach dla urzędników państwowych. W Chinach, gdzie istnieje duży
sektor prywatny, marzeniem wciąż pozostaje kariera urzędnika, która
zapewnia prestiż i dochody. W dobie kryzysu rywalizacja na egzaminach
jest bardziej zacięta. Tylko w jednej prowincji Shandong o 8,6 tys.
stanowisk w administracji walczyło w styczniu 300 tys. kandydatów.
Ujawniono tysiąc prób ściągania.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Powered by AkoComment 2.0 PL++ Polska adaptacja - © Copyright 2005 by APW Zwiastun - Joomla Demo PL
|